Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Podobno jesień nie jest najlepszą porą roku na wycieczki w góry, ponieważ kapryśna i nieprzewidywalna pogoda może przynieść wiele niespodzianek a przy zdobywaniu nawet niewielkich szczytów często bardziej jest wrogiem niż sprzymierzeńcem. Jednak uczniowie klasy 4D, nie bacząc na przestrogi i nie do końca korzystne prognozy pogody postanowili wybrać się na wycieczkę w Bieszczady. Młodzież jest w klasie maturalnej, a zatem to dla nich jeden z ostatnich wspólnych wyjazdów w tym „składzie”. Wyjazd był pomysłem spontanicznym więc to, że doszedł do skutku zaskoczyło zarówno wychowawcę jak i rodziców. W poprzednich latach, mimo licznych planów udało się zrealizować tylko jedną wycieczkę dlatego tym razem nikt nie zastanawiał się długo. Pojawiło się kilka propozycji: Kraków, Wieliczka, Oświęcim a nawet Zator, jednak po krótkiej dyskusji padło na bliskie i ciągle popularne Bieszczady.

W poniedziałek, 10 października ruszyliśmy w trasę. Pierwszym punktem wycieczki miał być skansen w Sanoku. Ze względu jednak na pogodę, postanowiliśmy zmienić plany i wyruszyć tego dnia w góry. Wybraliśmy wejście niebieskim szlakiem z Wołosatego na Tarnicę. Pomimo, że pogoda ogólnie nam sprzyjała to jednak wtedy zachmurzone niebo i gęsta mżawka nie były dobrą wróżbą. Wiedzieliśmy również o śniegu zalegającym w wyższych częściach bieszczadzkich szlaków. Podobno, tego dnia o świcie grubość pokrywy śnieżnej na Tarnicy wynosiła 40 cm. O ile wejście na górę nie sprawiało większych problemów, o tyle zejście było już pewnym wyzwaniem. Śnieg i powstałe wskutek jego topnienia błoto powodowały, że postawienie każdego kroku wymagało dużego skupienia. Chwila nieuwagi mogła skutkować wpadnięciem po kolana w zaspę lub ugrzęźnięciem stopy w błocie. Zdarzało się, że mniej ostrożni musieli skorzystać z chwili przymusowego odpoczynku w pozycji siedzącej. W takiej sytuacji najważniejsze było, żeby pomyślnie miękko wylądować na śniegu, a nie np. w kałuży.
Do Ustrzyk Górnych dotarliśmy ok. godziny 16:00. Stamtąd zmęczeni, ubłoceni ale usatysfakcjonowani pojechaliśmy do Cisnej na nocleg.

Drugi dzień wycieczki rozpoczął się od zwiedzania elektrowni wodnej w Solinie. Tam, po obejrzeniu filmu o energii odnawialnej udaliśmy się z przewodnikiem do hali produkcyjnej, a następnie do hali maszyn elektrowni. Ciekawym doświadczeniem był spacer po galerii nr 1 zapory, stanowiącej fundament tej potężnej budowli, położony poniżej dna jeziora solińskiego zawierającego ok 500 mln m3 wody.
Po zwiedzeniu elektrowni udaliśmy się na taras spacerowo-widokowy położony na zaporze, aby tam z innej perspektywy przyjrzeć tej imponującej budowli oraz popatrzeć na jeden z najbardziej znanych zbiorników wodnych w Polsce.
Ostatnim punktem wycieczki było zwiedzanie Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku. Tam uczniowie mogli zobaczyć typowe układy zabudowy wsi i zagospodarowania zagród z okresu od XVII do XX wieku oraz obejrzeć wnętrza dawnych budynków mieszkalnych, gospodarczych, świątyń i miejsc użyteczności publicznej.

Dziękuję panu Ryszardowi Budkowskiemu i panu Grzegorzowi Skrzyńskiemu za pomoc w organizacji wycieczki oraz pełnienie odpowiedzialnej funkcji opiekunów młodzieży podczas wyjazdu.

Konrad Dąbek

Obejrzyj galerię zdjęć.

Copyright © 2015. All Rights Reserved.