Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Wyszukaj

Licznik odwiedzin

Dzisiaj 6

Wczoraj 172

W ostatnim tygodniu 1083

W ostatnim miesiącu 555

Wszystkich 788347

Kubik-Rubik Joomla! Extensions

Logowanie

Playlista radiowęzła

Wychowawcy internatu we współpracy z Powiatową Stacją Sanitarno - Epidemiologiczną w Nisku realizują następujące programy:

  • – Zapobieganie HIV i chorobom przenoszonym drogą płciową – edukacja młodzieży szkolnej
  • – Wybierz Życie -  Pierwszy Krok

Profilaktyka zakażeń HPV i raka szyjki macicy

  • – Program profilaktyki zakażeń HBV i HCV "Podstępne WZW"
  • – Znamię! Znam je? - czyli co masz wiedzieć o czerniaku skóry.

Wirusowe zapalenie wątroby zostało uznane przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) za jedno z największych wyzwań zdrowotnych na świecie, porównywalnych do takich jak HIV, gruźlica, malaria. Statystycznie wirusem HBV i HCV zakażony jest co 12-ty człowiek na świecie. Zakażenia te nie dają typowych objawów lub są bezobjawowe, co powoduje, że osoby zakażone nie są świadome swojej choroby. Brak świadomości istniejącego ryzyka następstw zakażenia i niepodejmowanie leczenia może być przyczyną nieodwracalnych konsekwencji zdrowotnych a nawet śmierci.

Program edukacyjny dotyczący profilaktyki zakażeń HAV, HBV i HCV "Podstępne WZW" jest odpowiedzią na pojawiające się wciąż nowe przypadki zakażeń. Jednym ze sposobów przeciwdziałania temu zjawisku jest podnoszenie poziomu wiedzy, pozwalającej na rozpoznawanie i unikanie sytuacji, w których może dojść do zakażenia.

Zamieszczona niżej prezentacja zawiera niezbędne informacje na temat typów zakażeń WZW. Zapraszamy do zapoznania się z jej treścią.

ik pdf PODSTĘPNE WZW

bookOgólnopolskie Święto Wolnych Książek ma zachęcać ludzi do czytania oraz pozostawiania różnych tytułów w miejscach publicznych. Po co? O tym w tekście.
Narodziny bookcrossingu
Choć Amerykanie nie mają takiej długiej i bogatej tradycji literackiej jak choćby Europejczycy, to właśnie w Stanach Zjednoczonych narodził się bookcrossing. Inicjatorem uwalniania książek był Ron Hornbaker, z zawodu programista komputerowy. Z pomocą żony Kaori i współpracowników Bruce'a i Heather Pedersenów założył stronę internetową www.bookcrossing.com, na której przedstawił swoją ideę. W wolnym tłumaczeniu oznacza ona wymianę książek, książko-krążenie, książkę w podróży. Chodzi o to, by zachęcać ludzi do czytania, ale i dzielenia się lekturami z innymi. Raz przeczytana pozycja zazwyczaj leży na półce i stanowi jedynie ozdobę, dlatego warto oddać ją w dobre ręce. Miejsca, gdzie bookcrosserzy uwalniają książki są bardzo różnorodne – parki, szkoły, szpitale, kina, puby, budki telefoniczne, czy środki komunikacji miejskiej.

Już w momencie zakładania serwisu Ron ogłosił, że chce rozszerzyć projekt na cały świat. Jak pokazał czas, udało mu się to znakomicie. W 2004 roku słowo „bookcrossing" trafiło do słownika Oxfordu. W listopadzie 2013 roku na stronie Rona zarejestrowanych było ponad 2 miliony internautów oraz ponad 10 tysięcy książek z 132 krajów.

Początek bookcrossingu w Polsce
W naszym kraju idea bookcrossingu pojawiła się w 2003 roku. Inicjatorką i współorganizatorką corocznego Święta Wolnych Książek w Polsce jest Jolanta Niwińska. Pewnego dnia natknęła się ona na artykuł o bookcrossingu i postanowiła zaszczepić tę ideę w naszym kraju. W październiku 2003 roku uruchomiono dwa polskie portale poświęcone tej tematyce: www.bookcrossing.pl z inicjatywy Macieja Ślużyńskiego i Lechosława Gawrońskiego oraz www.gazeta.pl/podajksiazke (już nie istnieje) za sprawą Tomasza Brzozowskiego wspieranego przez Gazetę Wyborczą. Pomysł szybko zyskał zwolenników, np. uczniowie XXX LO im. Ignacego Krasickiego z Łodzi uwolnili ponad 400 książek. 6 kwietnia 2004 roku polscy bookcrosserzy obchodzili pierwsze Ogólnopolskie Święto Wolnych Książek, w tym celu zorganizowano happeningi i marsze promujące akcję.
Dzięki Jolancie Niwińskiej inicjatywa uwalniania książek jest dziś całkiem nieźle rozpoznawalna przez Polaków – nikogo nie dziwią już porozstawiane w różnych miejscach półki z książkami. Ten temat poruszano choćby w programie „Pytanie na Śniadanie”, głośna była też akcja studentów ze Zrzeszenia Studentów Polskich. Dzięki ich staraniom oraz uczynności instytucji kulturalno-oświatowych 8 kwietnia 2013 roku na Uniwersytecie Warszawskim uwolniono 200 książek pozyskanych.
Obecnie w każdym większym polskim mieście znajdziemy półki z wolnymi książkami. Można sprawdzić to choćby na stronie http://bookcrossing.pl/ - zarówno lokalizację tych wyjątkowych bibliotek jak i listę dostępnych tytułów. Jolanta Niwińska każdego roku do obchodzenia święta zachęca zarówno zwykłych czytelników, jak i szkoły, uczelnie, środowiska kultury, urzędy, galerie czy biblioteki.
W ramach obchodów propaguje się ideę bookcrossingu poprzez
- świąteczny wystrój pomieszczeń (klas, urzędów, galerii)
- zakładanie półek bookcrossingowych
- głośne czytanie uwolnionych książek przez znane osoby – sportowców, artystów itp.
- spotkania autorskie
- wystawy, inscenizacje
- konkursy literackie, plastyczne
- przekazanie uwalnianych książek różnym instytucjom (domy samotnej matki, szpitale, przedszkola, noclegownie)
- przemarsze ulicami miast.
Warto wiedzieć, że Jolanta Niwińska swoją pasję do literatury łączy z podróżowaniem – wszędzie gdzie pojedzie, bierze ze sobą książki i rozdaje je innym. Na przykład w 2015 roku dotarła do indonezyjskiego miasteczka Labuan Bajo, gdzie stworzyła pierwszą półkę bookcrossingową w tym rejonie. Za swoją działalność społeczną otrzymała odznakę honorową Zasłużony dla Kultury Polskiej, jest również laureatką plebiscytu Kobieta Roku 2010 organizowanego przez Radio Gra.

Bookcrossing kontra pisarze
Pewnie niektórzy zastanawiają się, czy bookcrossing opłaca się pisarzom i księgarniom? Pewna grupa ludzi uważa, że prowadzi to do niższej sprzedaży książek, a tym samym zmniejszenia dochodów rynku. Zwolennicy akcji mają jednak dobre argumenty – według nich jest dokładnie odwrotnie. Bookcrossing pozwala dotrzeć do większej liczby czytelników oraz zainteresować ich nowymi gatunkami, autorami. Na przykład jeśli ktoś właśnie „odkrył” Charlesa Bukowskiego, Stephena Kinga albo Andrzeja Sapkowskiego to bardzo prawdopodobne, że kupi w księgarni inne powieści tego autora. Poza tym wiele książek dostaje „nowe” życie – zamiast zbierać kurz na półce, krążą po świecie i cieszą kolejnych czytelników. Użytkownicy mogą nawet zaznaczać je identyfikatorami BCID (BookCrossing Identity Numbers). Każdy BCID jest unikatowy dla każdej książki - po jej zarejestrowaniu mamy możliwość śledzenia danej książki i jej dalszej historii.
Ogólnopolskie Święto Wolnych Książek to bardzo pozytywna inicjatywa. Z jednej strony służy popularyzacji czytelnictwa, a z drugiej umożliwia poznanie ciekawych tytułów, o których sami byśmy nie pomyśleli.

plakat Dz Afr16 czerwca to Międzynarodowy Dzień Pomocy Dzieciom Afrykańskm, ustanowiony w 1991 roku przez UNICEF (Fundusz Narodów Zjednoczonych na Rzecz Dzieci) i Organizację Jedności Afrykańskiej. Ideą obchodów jest uświadomienie światu wagi niesienia pomocy dla najmniejszych mieszkańców Afryki.

Międzynarodowy Dzień Pomocy Dzieciom Afrykańskim to okazja, aby dowiedzieć się więcej o potrzebach tego kontynentu. Najważniejszym problemem, któremu od wieków świat stara się zaradzić, jest brak wody pitnej, mniej niż 40% mieszkańców ma do niej dostęp.

Ujęć czystej wody brakuje w wielu krajach Afryki, ich mieszkańcy czerpią wodę z kałuż lub stawów, co ma bardzo zły wpływ na organizmy dzieci. Często dochodzi do zachorowań z powodu spożycia brudnej wody. Codziennie z tego powodu umiera 6 tysięcy afrykańskich dzieci. Najmłodsi wysyłani są do oddalonych źródeł, aby zdobyć wodę zdatną do picia.

Kolejnym problemem z którym zmaga się Afryka jest dostęp do edukacji. Na pewnych obszarach kontynentu obywatele nie mają zapewnionej nauki choćby na podstawowym poziomie. Brak edukacji przyczynia się tam do pogłębiania ubóstwa, rozpowszechniania chorób zakaźnych i wzrastania analfabetyzmu. Zaledwie 25-30% dzieci ma szanse na edukacje.

Afryka jest kontynentem, na którym występuje również bardzo wiele chorób czy wręcz epidemii. Przyczyną ich występowania jest głównie bieda, głód małe uświadomienie prozdrowotne ludności, złe warunki higieniczne, brak czystej wody pitnej, złe odżywianie, brak funduszy na profilaktykę, leki i lecznictwo. Najczęstszymi chorobami są: dżuma, cholera, malaria, gruźlica, tyfus plamisty. W Afryce odnotowuje się także najwyższy stopień zakażeń ludności tzw. "dżumą XX wieku", czyli wirusem HIV powodującym AIDS.

Międzynarodowy Dzień Pomocy Dzieciom Afrykańskim ma zwrócić uwagę całego świata na konieczność walki z problemami, które dotykają najmłodszych mieszkańców kontynentu. Przypomina że dostęp do wody pitnej oraz edukacji jest niezbędnym warunkiem dla rozwoju społeczeństw i walki z ubóstwem.

Co roku 14 czerwca na całym świecie obchodzony jest Światowy Dzień Krwiodawcy. Wydarzenie to jest okazją do podziękowania honorowym krwiodawcom za ratujący życie dar krwi i zwiększenia świadomości potrzeby regularnego oddawania krwi w celu zapewnienia potrzebującym pacjentom dostępu do wysokiej jakości, bezpiecznej krwi i preparatów krwiopochodnych.

14 czerwca to rocznica urodzin austriackiego lekarza Karla Landsteinera – patologa i immunologa, noblisty i odkrywcy systemu grup krwi.

W 1901 roku odkrył on, że na krwinkach czerwonych występują dwa antygeny warunkujące zjawisko aglutynacji (zlepiania się krwinek) w zetknięciu z krwinkami o odmiennej strukturze antygenowej. Na podstawie tych obserwacji Landsteiner wyróżnił trzy grupy krwi, za co otrzymał w 1930 r. Nagrodę Nobla. Umożliwiło to rozwój transfuzjologii i podstaw bezpiecznego przetaczania krwi. W 1940 r. Landsteiner był również współodkrywcą czynnika Rh.

Ideą Światowego Dnia Krwiodawstwa jest popularyzacja honorowego krwiodawstwa, a przede wszystkim zwiększenie ilości pozyskiwanej krwi, której - niestety - ciągle brakuje.
Transfuzje krwi i produkty krwiopochodne co roku ratują życie milionom ludzi. Pomagają pacjentom cierpiącym na choroby stanowiące zagrożenie dla życia, przedłużając i zapewniając im wyższą jakość życia, a także stanowią zabezpieczenie złożonych procedur medycznych i chirurgicznych. Krew odgrywa również istotną rolę w kontekście opieki i ratowania życia matek i dzieci oraz w czasie operacji ratunkowych podejmowanych w związku z katastrofami naturalnymi i spowodowanymi przez człowieka.

Służba krwi, która zapewnia pacjentom dostęp do bezpiecznej krwi i produktów krwiopochodnych w wystarczającej ilości, jest kluczowym elementem skutecznego systemu opieki zdrowotnej. Odpowiednia ilość krwi i jej składników może być zapewniona jedynie poprzez regularne donacje dokonywane przez dobrowolnych, honorowych dawców krwi. Jednak w wielu krajach służby krwi nadal stoją przed wyzwaniem, jakim jest udostępnienie wystarczającej ilości krwi, zapewniając jednocześnie jej jakość i bezpieczeństwo.

W tym roku Światowy Dzień Krwiodawcy ma wyjatkowy wydźwięk. Centra krwiodawstwa uruchomiły specjalne punkty wyjazdowe, gwarantujące honorowym dawcom pełne bezpieczeństwo. Są jednak pewne warunki, które każdy chętny musi spełnić. Krew może oddać osoba pełnoletnia i zdrowa, która nie przekroczyła 65. roku życia, w ostatnim czasie nie przebywała poza granicami kraju, nie miała kontaktu z osobą chorą na COVID-19 lub objętą kwarantanną. Pozostałe warunki są takie same jak sprzed epidemii.

Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia z okazji obchodów Światowego Dnia Krwiodawcy apelują o oddawanie krwi mimo epidemii, ponieważ jak podkreślają ciągle jej brakuje, zwłaszcza w związku z ze spadkiem liczby krwiodawców, których część obawia się zakażenia koronawirusem.

Krew to lek, którego nie da się zastąpić żadnym innym. Transfuzja ratuje życie, dlatego apelujemy do honorowych krwiodawców, aby nie rezygnowali z oddawania krwi pomimo panującej epidemii. Jesteś zdrowy, podziel się darem życia! Na pewno kogoś uratujesz!

„Unosi szybowce, popycha żaglowce, obraca wiatraki. Kto to taki?”

Tak, dobra odpowiedź, to wiatr, niewidoczny bohater naszego dnia codziennego. Wpływa na życie roślin, zwierząt, ludzi, ale my także nauczyliśmy się wpływać na jego siłę i kierunek. Przy okazji Światowego Dnia Wiatru warto zatrzymać się na chwilę, otworzyć okno, poczuć wiatr we włosach i zastanowić się, jak wiele mu zawdzięczamy i jak wiele jeszcze musimy się nauczyć, by móc korzystać z jego potęgi.

Dzień Wiatru został zainaugurowany w 2007 roku przez Europejskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej (EWEA) oraz Światową Radę Energetyki Wiatrowej (GWEC). Najpierw jako święto o zasięgu europejskim, a od 2009 roku już o zasięgu światowym. Celem obchodów tego dnia jest odkrywanie wiatru, jego mocy i możliwości, które mogą zmienić życie na ziemi, głównie przy wykorzystaniu energii tego żywiołu.

Stowarzyszenia zajmujące się energią wiatrową i przedsiębiorstwa z tego sektora na pięciu kontynentach popularyzują energetykę wiatrową poprzez organizację różnorodnych wydarzeń, np. spotkań ze specjalistami, dni otwartych na farmach wiatrowych, konferencji, konkursów fotograficznych czy prezentacji samochodów napędzanych wiatrem. W tym dniu trzeba jednak zwrócić uwagę, że wiatr nie jest związany tylko z energetyką.

Na początku warto przypomnieć, czym właściwie jest wiatr. Jest to poziomy lub prawie poziomy ruch powietrza, wywoływany przez różnicę ciśnień oraz różnice w ukształtowaniu powierzchni. Występuje zawsze wtedy, gdy niż baryczny spotyka się z wyżem, im to spotkanie jest bliższe, wiatr jest silniejszy. Wiatry powstają także w miejscach o zróżnicowanej rzeźbie terenu. Stąd częstość występowania silnych wiatrów w górach, czy nad morzem.

Przyroda przystosowała się do zmiennych warunków wietrznych. Niektóre ptaki wykorzystują świetnie prądy powietrza do szybowania. Sępom pomagają one w polowaniu, a stadom bocianów w wędrówkach ku lepszym warunkom. Znane nam dobrze babie lato, czyli nici przędne niektórych pająków, są unoszone przez wiatr, niekiedy nawet na odległość kilkuset kilometrów. Rośliny zaś często zapylane są dzięki temu, że wiatr unosi ich zarodniki.

Człowiek również od dawna zna moc wiatru. Już w IV wieku p.n.e. na Nilu i rzekach Mezopotamii pojawiły się pierwsze statki z czworokątnymi żaglami. Pierwsze tego typu jednostki pływające pozwoliły na rozwój handlu i transportu oraz przyczyniły się do odkrywania nowych miejsc w basenie Morza Śródziemnego. Około X wieku naszej ery Persowie zbudowali pierwsze wiatraki, a niewiele później, bo w wieku XII dokonali tego również Europejczycy. Były one wykorzystywane głównie do mielenia ziarna na mąkę, nawadniania pól uprawnych czy ogrodów. Z czasem udoskonalano je, aż w końcu zbudowano turbiny wytwarzające prąd..

Człowiek poza tym, że nauczył się wykorzystywać wiatr do swoich celów, stworzył też nowe warunki do jego powstawania. Mowa tu o miastach, gdzie tereny zurbanizowane bardzo mocno modyfikują siłę i kierunki wiatrów. Między wysokimi budynkami, zarówno blokami wielopiętrowymi, jak i drapaczami chmur, powstaje tzw. efekt tunelowy, zwiększający dynamikę wiatru. Zaś przy zwartej zabudowie siła wiatru słabnie i dochodzi do tzw. efektu kurtynowego. Innym czynnikiem jest miejska wyspa ciepła. W centrum miasta powietrze jest cieplejsze niż na obrzeżach, co prowadzi do powstania bryzy miejskiej. Jednak najważniejszym czynnikiem, kształtującym siłę i kierunki wiatru w mieście jest zagospodarowanie terenu.

Wspomniany efekt kurtynowy ma istotne znaczenie dla miast, w których jest duże zanieczyszczenie powietrza. Emisja spalin, pyłów przemysłowych i z kominów grzewczych często prowadzi do powstawania smogu. W przypadku Krakowa, który ma najbardziej zanieczyszczone powietrze w Polsce, przewietrzanie miasta utrudnione jest przez położenie aglomeracji w niecce. Podobne problemy w Polsce mają Nowy Sącz czy miasta Górnego Śląska.

Za smog odpowiedzialna jest emisja pyłów. Można ją ograniczyć, co postuluje Krakowski Alarm Smogowy, poprzez wymianę ogrzewania węglowego na gazowe, olejowe, bazujące na odnawialnych źródłach energii (kolektory lub pompy ciepła) lub ogrzewanie z sieci ciepłowniczej. Istotne są również zanieczyszczenia komunikacyjne, dlatego miasto powinno zachęcać do korzystania z komunikacji zbiorowej, m.in. poprzez obniżkę cen biletów, poprawę jakości i ilości taboru, wydzielanie buspasów oraz budowę nowych tras autobusowych, linii tramwajowych. Ważne są ścieżki rowerowe, dzięki którym więcej osób będzie mogło przesiąść się na jednoślady. Tego typu rozwiązania mogą ograniczyć zanieczyszczenia, ale potrzebne są również działania urbanizacyjne wspomagające przepływ powietrza w mieście.

Podejmij wyzwanie

Sprawdź plan zagospodarowania swojej miejscowości i zorientuj się, czy nie są planowane inwestycje w korytarzach przewietrzających miasto. Weź udział w konsultacjach społecznych, by móc wpłynąć na decyzje władz miejskich.

Kluczowe dla dobrej wentylacji miast są korytarze przewietrzania. Przede wszystkim chodzi o ochronę dolin rzek, które stanowią naturalne pasma. Mogą być one zagospodarowane jako tereny rekreacyjne, parki, czy też ośrodki sportowe, ale bez zwartej i wysokiej zabudowy. Istotne są także tereny leśne wokół miasta. One stanowią bufor przed zanieczyszczeniami napływającymi z zewnątrz. Optymalną formą zagospodarowania wolnych przestrzeni jest zieleń, niskie nasadzenia z rozproszonymi pojedynczymi drzewami. Nie powinno się stosować w zabudowie form długich, nawet sytuowanych równolegle do osi korytarza przewietrzającego, ze względu na to, że będą stanowić skuteczną zaporę w swobodnym przepływie powietrza. Zaleca się też organizowanie terenów otwartych w osi pasma, z łagodnym przejściem w postaci zadrzewień, ewentualnie niskich budynków, w kierunku obrzeży.

Władze miasta często podejmują decyzje o pozwoleniu na budowę w korytarzach przewietrzania, biorąc pod uwagę tylko czynniki ekonomiczne, a nie środowiskowe. Dlatego warto brać udział w konsultacjach społecznych organizowanych przez miasto. Każdy mieszkaniec może mieć wpływ na to, w jaki sposób będzie ono zagospodarowywane, a co za tym idzie, jakim powietrzem będzie oddychać.

Copyright © 2015. All Rights Reserved.